Najgorsze transfery w ekstraklasie!

Piłka nożna na świecie

Działania polskich klubów na rynku transferowym wyglądają zaskakująco rozsądnie, ale nie wszystkich.

W ekstraklasie, jak co roku, pojawiła się grupa zagadkowych piłkarzy, którzy mają wszystko, żeby okazać się transferowym niewypałem. W naszym rankingu znaleźli się również piłkarze z poprzedniego sezonu ekstraklasy, którzy zmienili pracodawców. Zobaczcie ranking potencjalnie najgorszych ruchów transferowych w ekstraklasie.

 

10. Tomas Kosut (Arka Gdynia)

27-letni obrońca podpisał dwuletni kontrakt z Arką Gdynia, chociaż wiosną nie zagrał w żadnym ligowym meczu. Były piłkarz Slovacko przez ostatnie pół roku pozostawał bez klubu i dojście do odpowiedniej dyspozycji zajmie mu trochę czasu. Słowak całą zawodową karierę spędził w Czechach, a w Arce będzie chciał odbudować swoją pozycję na rynku. Portal transfermarkt.de wycenia go na 350 tys. euro.

 

9. Michal Pesković (Cracovia)

 

Jeżeli kibice Cracovii spodziewają się, że były bramkarz Korony Kielce wygryzie z bramki Grzegorza Sandomierskiego, to mogą się zdziwić. Solidny zmiennik, ale nic więcej. W kieleckim klubie przegrał rywalizację o miejsce w bramce z Milanem Borjanem, a kiedy dostał swoją szansę, to zdarzały mu się proste błędy.

 

8. Dariusz Formella (Lech Poznań)

Ostatni sezon spędził w barwach Arki Gdynia, ale w letnim oknie transferowym wrócił z wypożyczenia  do Lecha Poznań. O miejsce w zespole Nenada Bjelicy będzie mu jednak bardzo ciężko i niewykluczone, że wyjedzie z Poznania tak szybko, jak do niego wrócił.

 

7. Milen Gamakow (Lechia Gdańsk)

W zimie Lechia Gdańsk wypożyczyła go do Ruchu Chorzów, ale Bułgar nie pomógł „Niebieskim” utrzymać się w ekstraklasie. W barwach chorzowskiego klubu rozegrał tylko 34 minuty w dwóch meczach. Goli zero, asyst zero. Teraz wraca do Gdańska, ale o grze w pierwszym zespole może zapomnieć.

 

6. Jakub Słowik (Śląsk Wrocław)

Śląsk Wrocław odważnie działał na rynku transferowym, ale sprowadzenie Jakuba Słowika z Pogoni Szczecin nie gwarantuje pewnych i spokojnych interwencji. 25-latek ma bardzo dobry refleks, potrafi odbić nieprawdopodobne strzały, ale zdarzają mu się też kompromitujące błędy. Jeżeli będzie potrafił je wyeliminować, kibice Śląska będą zadowoleni. Jeżeli nie, będzie transferowy niewypał.

 

5. Jonatan Straus (Sandecja Nowy Sącz)

23-letni boczny obrońca ma ostatnią szansę, żeby udowodnić swój talent. Jak na razie jego przygoda z ekstraklasą nie wygląda imponująco. Pięć sezonów, 46 meczów, sześć asyst i zero goli. Szału nie ma, ale wypożyczenie z Białegostoku może przywrócić utalentowanego obrońcę na właściwe tory.

 

4. Matthias Hamrol (Korona Kielce)

Sześć meczów w rezerwach VfL Wolfsburg i 18 w rezerwach FC Koeln. Bramkarz jakich w Polsce można znaleźć kilkudziesięciu. Ale Korona Kielce w letnim oknie transferowym jasno określiła plan działania, a Hamrol doskonale się w niego wpisuje. Szansę na grę w ekstraklasie ma małe.

 

3. Josip Barisić (Piast Gliwice)

Wypożyczenie do Arki Gdynia nie pomogło. Chorwacki napastnik nie przypomniał sobie, jak strzelać gole. Wiosną zagrał pięć meczów, strzelił jednego gola i teraz wraca do Gliwic. Jeżeli nie odpali jesienią, to będzie musiał szukać sobie nowego klubu.

 

2. Angelos Argyris (Korona Kielce)

Transfer, po którym kibice kieleckiej korony nie spadli z krzeseł. W zasadzie nie wiadomo nawet na jakiej pozycji 23-letni Grek czuje się optymalnie. Może grać w obronie, jako defensywny pomocnik, ale podobno też na skrzydle. Człowiek orkiestra poprzedni sezon spędził na czwartym szczeblu rozgrywkowym w Niemczech. Ciekawe, czy przebije się do składu Korony.

 

1. Fabian Burdenski (Korona Kielce)

Symbol kieleckiej, a właściwie niemieckiej rewolucji. Dobry znajomy Franciszka Smudy, a przede wszystkim syn właściciela Korony Kielce. Fabian ma za sobą grę w polskiej ekstraklasie. Sezon 2013/2014 spędził w Wiśle Kraków, dla której zagrał osiem meczów. O osiem za dużo.